Blood Drive ocena i recenzja serialu
3/10
Blood Drive | Syfy
in

WTF?!WTF?!

Blood Drive, czyli śmieciowy teleranek dla dorosłych

Blood Drive miał być telewizyjnym grindhousem naszych czasów – mniej więcej w ten ton uderzał marketing serialu. Miał być nowym Mad Maxem. Miał być wieloma rzeczami, ale żadną nich nie jest i żadnej nawet do pięt nie dorasta.

Niedaleka przyszłość. Stany Zjednoczone pogrążone w chaosie. Kryzys paliwowy. Cudaczna dystopia na całego. Dwóch policjantów trafia na ślad nielegalnego wyścigu, gdzie zamiast benzyny używa się krwi. Jeden z nich musi wziąć udział w owym wyścigu, gdyż w innym wypadku przypłaci życiem całą imprezę. Drugi podąża jego śladem. Jest jeszcze wielka, zła korporacja.

Fabuła na poziomie Trudnych spraw w wersji gore.

Scenariusz jest tak głupi, że aż zawstydza swoim zidioceniem znaczenie słowa głupota. Gdyby w tym jakaś autoironia była jeszcze. Cokolwiek, co ratowałoby Blood Drive od żenująco słabych żartów i beznadziejnych dialogów – wyglądających jak pisane na kolanie w zadymionej kanciapie. Zakpiono tu z bardzo wielu spraw, w tym z potrzeby wprowadzania logicznego ciągu zdarzeń. A po co to komu…

Stylizacja również nie wypadła najlepiej. Serial nie ma nawet podchodu do rewitalizacji podgatunku, którą próbował dokonać Tarantino z Rodriguezem. Nie dajcie się nabrać. To nie grindhouse, a typowa taniość stacji Syfy, która wyprodukowała kolejnego potworka na poziomie Z Nation.

Gra aktorska to również makabra przez niemałe M.

Obsada składa się z aktorów klasy C, D, E… kończąc gdzieś w okolicach Z. Do głównej roli zaangażowano Alana Ritchsona, który może i pasuje do ról głupkowatych osiłków, jak w Blue Mountain State, ale tutaj daje tylko nieskrępowany popis swojej beznadziei. Nawet nie tyle umotywowany wrodzoną sztucznością i sztywnością, ile bardziej tym, że tak naprawdę nie było czego grać. Partnerująca mu Christina Ochoa nie wypadła wcale lepiej. A Thomas Dominique najpewniej został zaangażowany wyłącznie z uwagi na spore przyrodzenie, które okazale prezentuje się na ekranie, bo aktor z niego słaby.

Blood Drive ocena gif

Od strony produkcyjnej jest tanio, nieładnie, a momentami wręcz wszawo. Słabe są zdjęcia. Kostiumy to karnawałowy śmietnik. Muzyka jest z jednej strony szokująco zła, a jeśli nawet zagra coś dobrego, to możecie mi wierzyć, że zostało najpewniej fatalnie dobrane do sytuacji. Cała ekipa odpowiedzialna za produkcję, powinna dostać dożywotni zakaz pracowania w branży filmowej, telewizyjnej, nawet talk-show Jerryego Springera nie dałbym im zrobić.

Tutaj nawet sam wyścig, który miał być punktem kluczowym widowiska, jest szkaradny, nieciekawy i tandetnie zrealizowany.

Blood Drive to irracjonalnie słaby pomysł na spędzenie wolnego czasu. Po osiemnastu minutach modliłem się o koniec pierwszego odcinka. Walory produkcji docenią wyłącznie widzowie o tragicznie niskim poczuciu dobrego smaku, których wymagania kończą się na bluzgach, goliźnie, krwi i wyścigach samochodowych w najgorszym wydaniu. A także osoby, którym się wyjątkowo nudzi i mają czas nawet na peruwiańskie telenowele. Wiem, że trochę przesadzam, ale naprawdę nie widzę uzasadnienia, żeby po tego potworka sięgnąć.

Warto przeczytać: Recenzja serialu The Sinner. Kobieta, która niosła śmierć.

Jeśli chcecie ciekawie spędzić czas, lepiej sięgnijcie po klasykę grindhouse’a. Postaram się w najbliższym czasie zrobić kilka rankingów związanych z tym nurtem filmowym. Jest w czym wybierać.

Blood Drive na ShowMaksie

Ocena końcowa
3/10
3/10

Blood Drive (2017)

Dno dna, spoglądające od spodu na dno. Nie ruszać. Śmierdzi.

Komentarze

Dodaj komentarz

Avatar

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Skybound Entertainment Robert Kirkman Amazon

Twórca The Walking Dead przechodzi z AMC do Amazonu. Czy to streamingowa wojna na komiksy?

Annabelle: Narodziny zła youtube

Jak youtuberzy oceniają Annabelle: Narodziny zła?