Czarne Bractwo. BlacKkKlansman
8/10
Czarne Bractwo. BlacKkKlansman (źródło: Focus Features; edycja: Popkulturysci)
in ,

SUPER!SUPER!

Czarne bractwo. BlacKkKlansman – recenzja filmu Spike’a Lee

Najbardziej nie cierpię czarnuchów – mówi bohater Czarnego bractwa. Przewrotność tkwi w tym, że sam jest czarny. Przynajmniej czasami.

Bardzo dobrze, kiedy kino od czasu do czasu przywali dyskryminacji. Tym lepiej, kiedy robi to tak wybornie, jak Spike Lee w Czarnym bractwie. BlacKkKlansman. Bez nadęcia, rozrywkowo i ze smakiem.

Jeśli jesteście białymi suprematami, Czarne bractwo może Was nieładnie zaboleć w cztery litery. Spike Lee uderza bezpośrednio w nietolerancję lat 70. Jednak nie bez nieodnoszenia się do tego, co dzieje się dziś, czy co działo się sto lat temu. Tym samym ukazuje, że historia niestety co rusz zatacza koło, a paskudne odczłowieczenie wciąż rozprzestrzenia się niczym śmiercionośny wirus, robiąc świat niepotrzebnie gorszym miejscem. Jednak reżyser również nieśmiało pokazuje, iż są światełka w tunelu i może kiedyś wreszcie dorośniemy i będziemy takimi rasistami rasizmu, że zaczniemy wystrzeliwać rasistów w kosmos – dopowiadam sobie.

W Czarnym bractwie błyszczy dwóch panów.

Pierwszym z nich jest John David Washington wcielający się w Rona Stallwortha, głównego bohatera całego tego zamieszania. Nie nominowano go w tym roku do Oscara, ale u mnie ma malutkiego Oscara za to, że potrafił przegryźć zębami pępowinę Denzela i brawurowo uciec z opatulającego cienia ojca. W tym widowisku wciela się w pierwszego czarnoskórego policjanta w Colorado Springs. Od wypisywania mandatów szybko przechodzi do pracy pod przykrywką. Początkowo wraz z kolegami zajmuje się infiltracją Czarnych Panter, by niedługo później o 180 stopni zmienić krąg zainteresowań i wkupić się w łaski Ku Klux Klanu. Okazuje się, że pomimo bardzo czarnej skóry, ma bardzo biały głos. Dzięki czemu nie bez obrzydzenia, ale świetnie dogaduje się przez telefon z członkami klanu.

Jednak czarny policjant musi ograniczyć się do pracy na dystans, kiedy przychodzi do fizycznego wniknięcia w obrzydliwe środowisko białych rasistów. Ten przykry obowiązek przypadł Flipowi Zimmermanowi, którego zobrazował nominowany za tę rolę do Oscara Adam Driver. Jednak również nie ma prosto, gdyż musi się wkupić w łaski klanu i mocno pilnować, gdyż policjant żydowskiego pochodzenia ciągle jest obserwowany przez nowych, czasem nieufnych mu kolegów z klanu.

Czarne bractwo. BlacKkKlansman
Ron i Phil razem dobierają się do tyłków KKK (Focus Features).

Ron i Filip tworzą czarno-biały zespół i rozpracowują ramię w ramię ugrupowanie skrajnie prawicowych świrów w białych kapturach.

Ta historia wydarzyła się naprawdę. A Spike Lee zrobił ją własną.

Historia jest prawdziwa, aczkolwiek przepisana i przerysowana tak, by jak najpełniej oddawać potrzebę reżysera. Mógł uczynić wiele rzeczy z materiału źródłowego, czyli książki autorstwa Stallwortha Black Klansman: Race, Hate, and the Undercover Investigation of a Lifetime. Postawił na lekki komediowy dramat kryminalny, w którym kpi z oprawców i w którym kipi od nieco zapomnianego już nurtu blaxploitation.

Czarne bractwo. BlacKkKlansman Spike Lee
Członkowie klanu są tak głupi, że aż śmieszni, a jednocześnie przez to przerażający swoją głupotą (Focus Features).

Spike Lee nie bufoni, nie nadyma się. Nakręcił szybki i przyjemny, a jednocześnie mocny i ważny film. Odstawił nam miejscami Tarantino, ale całkiem na poważnie i trochę w klimacie Nice Guys (lata 70. zobowiązują). Ponadto jest to widowisko wybitnie aktualne, niejednostronne i wielowarstwowe. Chociaż bardzo czarne, trafia do otwartych umysłów bez względu na doświadczenia powodowane kolorem skóry.

Jednocześnie reżyser zamyka usta wszystkim ignorantom twierdzącym, że jest rasistą – co mu się zarzuca.

Na pierwszy plan często wysuwa białego aktora, który ma uratować dzień. Bohater grany przez Drivera w trakcie filmu zaczyna głębiej rozpoznawać wagę problemu, którym jest nietolerancja. Spike Lee tym samym pokazuje, że biali nie są źli i jeśli tylko chcemy, możemy wspólnie budować fajne społeczeństwo z kulturowymi naleciałościami z wszelkich stron świata.

Film traktuje problem prześmiewczo. Stylistyka i droga, którą obrał Lee, jest jedną z wielu, jaką mógł operować w tym wypadku. Tym samym to nie jest Malcom X. Film nie idzie w zamordyzm Więźnia nienawiści. Nie zmaga się też z ideowym dramatyzmem Obywatela Milka. Uderza w problem nietolerancji z zupełnie innego kąta. Kryminalnie z humorem.

Czarne bractwo
Jasper Paakkonen wcielił się w Felixa. Przykładnego przygłupa z KKK (Focus Features).

Pokazuje tym samym wspaniałość kina, które mówi o podobnych problemach na różne sposoby. Udowadniając kolejny raz, iż film to nie jest nauka ścisła i od czasu do czasu można się dobrze bawić, dostarczać widzowi rozrywki, a jednocześnie trafiać do nas bardzo szeroko z problemem społecznym. Może nawet taka lekka, pobieżna historyjka jest dziś lepszym pomysłem, aniżeli ciężkie, ważne dzieło, które nie przyciągnie do siebie zbyt dużej liczby widzów.

OKkK.

Aktorsko Czarne bractwo jest wspaniałe. Kipi tu od chemii i wpadających w pamięć postaci, zarówno tych dobrych, jak i złych. Bezbłędnie uformowano stylistykę lat 70. Kostiumy, widoki, a także muzyka są pierwszej klasy w swoim nurcie. Film bywa rozbrajająco zabawny. Ostatecznie jest to świetnie zrealizowane, nieco zawodzące w finale, ale treściwe i rozrywkowe widowisko.

Recenzja filmu Czarne Barctwo blackkklansman
Rozmowy telefoniczne w wykonaniu Rona są jednymi z najlepszych rzeczy, które usłyszycie w Czarnym Bractwie (Focus Features).

Ponadto Czarne bractwo, pomimo że jego akcja przenosi nas ponad czterdzieści lat w przeszłość, jest niestety wybitnie aktualne. I chociaż film oparto na kanwie autentycznych zdarzeń, tak bardzo mnie ujął i rozbawił, że nie obraziłbym się, gdyby go kontynuowano. Pomimo tego, że materiał źródłowy się skończył. To się nie stanie. Jednak takie odczucie idealnie oddaje to, że Czarne Bractwo jest najbardziej mainstreamową produkcją spod batuty reżyserskiej Spike’a Lee. Dlatego ten film jest dobrym pomysłem dla kogoś, kto chce obejrzeć coś ważnego, jak i kogoś, kto szuka – ops – czystej maści rozrywki.

Film Czarne bractwo. BlacKkKlansman w serwisie Chili >>

Co o tym myślisz? Daj znać w komentarzu. Nie zapomnij też polubić nas na Facebooku i dodać do RSS lub bezpośrednio na Feedly. Jesteśmy także na Twitterze i Wykopie. Możesz również wesprzeć nas przez PayPal i zadać pytanie przez e-mail!

Recenzja filmu Czarne bractwo. BlacKkKlansman
8/10
8/10

Werdykt

Czarne bractwo. BlacKkKlansman jest dobrym pomysłem dla kogoś, kto chce obejrzeć coś ważnego, jak i kogoś, kto szuka – ops – czystej maści rozrywki.

Sex Education serial Sex Education netflix Sex Education recenzja
8/10

Sex Education – sezon 1 – recenzja serialu Netflixa o seksie i nastolatkach

Film Glass
8/10

Glass – recenzja filmu superbohaterskiego M. Nighta Shyamalana