in

Trzęsienie ziemi w świecie mutantów Marvela

Gdybym był Kevinem Feige, zyskującym nowe, bardzo intratne marki, chciałbym, żeby nie robiły mi burdelu w papierach (Fox)

Chyba nie spodziewaliście się, że Disney i Marvel pozostaną obojętni wobec zbliżających się filmów o mutantach, które wyprodukowała lub produkuje wytwórnia Foxa, przejęta przez The Walt Disney Company. Do przewidzenia było, że większe lub mniejsze zmiany nastąpią.

Zacznijmy od Gambita. Jego premiera została przesunięta na czerwiec 2019 roku.

A samo widowisko straciło kolejnego reżysera. Jeśli mnie pamięć nie myli, Gore Verbinski był trzecim artystą, który podjął się stworzenia filmu o mutancie. Zakładam, że ta produkcja nigdy nie powstanie. Przynajmniej nie w takiej formie, nie w najbliższych latach. Rozejdzie się po kościach, jak kinowi Inhumans (tyle że bez serialu). Miesiąc temu zakładałem, że Gambit może trafić do kosza. Jestem tego coraz pewniejszy.

Zmieniła się również data premiery Deadpoola 2.

Jednak w tym przypadku jest to wyłącznie kosmetyka. Planowo produkcja miała zadebiutować w Stanach Zjednoczonych 1 czerwca, ale widzowie zobaczą dziwacznego najemnika dwa tygodnie wcześniej, bo już 18 maja.

Najciekawiej prezentuje się zmiana daty premiery New Mutants.

Filmu, na który mocno czekam. Pojawi się na ekranach kin nie 13 kwietnia bieżącego roku, a 10 miesięcy później, czyli 22 lutego roku następnego. W tym przypadku widzę tylko dwie możliwości, dlaczego tak się stało. Pierwsza to dostosowanie produkcji do świata, który od lat tworzy Marvel Studios, ponieważ jest to widowisko tak dobre, że warto wykorzystać jego potencjał. I mieć tym samym kolejną markę, którą można kontynuować bez dezorientowania widza pytaniem, czy wszystko rozgrywa się w świecie mutantów Foxa, Marvel Cinematic Universe, czy jeszcze jakimś innym. Albo film jest dosyć słaby lub najwyżej średni i grają na czas, żeby wrzucić go na planowany streaming Disneya.

Jednak niczego się nie obawiam. Bo czym by to nie było powodowane, lubię powtarzać: cieszmy się filmami, nie martwmy się na zapas. Zapewniam Was, że Disney nie chce dostarczać słabych produkcji, bo ostatni raz, kiedy sprawdzałem, przemysł filmowy to był biznes. A żeby ten biznes się kręcił, trzeba jak najwięcej filmów, które podobają się widzom. Dlatego żyję całkiem realną nadzieją, że dostarczą nam film, który będzie się podobał.

Co z innymi zapowiadanymi produkcjami? X-23, Multiple Man, filmie o Shadowcat i pewnie jeszcze jakimś, którego tytuł zapomniałem.

Nie nastawiałbym się na ewentualny seans. To nigdy nie były projekty, które Marvel Studios chciałoby produkować. Przynajmniej w najbliższych latach.

Całe te roszady mówią do mnie jedno. To jest ucieczka od X-Men: Dark Phoenix, którego data premiery pozostała bez zmian i odbędzie się 2 listopada. Ten film już powstał, widzowie go zobaczą, a oczkiem w głowie Kevina Feige jest zapewne introdukcja zupełnie nowych X-Men i próba wymazania z pamięci kulejącego uniwersum Foxa. Bo chociaż wytwórnia wypuściła kilka świetnych filmów o mutantach, to Feige potrzebuje bohaterów młodych, nieobłożonych kompletnie rozwalonym kontinuum i osadzonych w Marvel Cinematic Universe.

Gdybym był Feige, zyskującym nowe, bardzo intratne marki, chciałbym, żeby nie robiły mi burdelu w papierach. Chciałbym mieć również możliwość jak najmocniejszego wykorzystania potencjału w nich drzemiącego. Obecnie najmocniejszą marką w popkulturze jest właśnie Marvel Cinematic Universe. Wiedzą to ludzie z Disneya i niesieni falą sukcesu, zrobią wszystko, by tę formułę uzupełnić o kolejne tytuły. Jednak bez psucia uniwersum przez filmy z zewnątrz. Liczą się ze stratami, które obecnie są ciężkie do uniknięcia. W końcu umowy zawarte przez Foxa pozostają w mocy. Jednak pewne finansowe wyrzeczenia, ostatecznie zaowocują jeszcze mocniejszym światem, budowanym wyłącznie przez Marvel Studios.

Źródło: The Hollywood Reporter

Polub nas na Facebooku

Mojego następnego gościa nie trzeba nikomu przedstawiać - zaprasza David Letterman
8/10

David Letterman wrócił w wielkim stylu i porwał mnie w kilkanaście sekund

Czarna Pantera sprzedała więcej biletów w przedsprzedaży niż jakikolwiek film Marvela

Czarna Pantera sprzedała więcej biletów w przedsprzedaży niż jakikolwiek film Marvela