Film Glass
8/10
Glass (źródło: Universal Pictures; edycja: Popkulturyści)
in ,

SUPER!SUPER! SZOKSZOK

Glass – recenzja filmu superbohaterskiego M. Nighta Shyamalana

Jedni mówią stanowcze nie Glass – nowej produkcji M. Nighta Shyamalana. A ja wbrew wielu polecam jego nowy film.

Glass, jak się okazało przy okazji Split, jest zakończeniem historii rozpoczętej prawie dwadzieścia lat temu przez film Niezniszczalny.

Próbując wyśledzić, skąd wzięło się moje zamiłowanie do opowieści dziwnej treści na nośnikach przeróżnych, przychodzi mi na myśl jedno ważne wydarzenie. Pacholęciem będąc, obejrzałem w telewizji klasycznego Supermana z Christopherem Reevem. Jakoś przeczuwałem wówczas, że z latania nici, ale gdybym mógł strzelać laserami z oczu – to byłoby coś!

Zapytałem ciotki, która wówczas wpadła w odwiedziny, jak ten pan z telewizora to robi. Powiedziała mi, że pan z telewizora musi się skupić. Potem przez parę dni skupiałem się na drzewie pod blokiem, żeby w końcu lasery wystrzeliły mi z oczu i żeby drzewo stanęło w ogniu. Zapytałem później mamę, czemu mi nie wychodzi. Wypowiedziała wtedy trzy magiczne słowa: to tylko film. Dzięki tym trzem słowom nie tylko czar nie prysł, ale zadziałał też inny, przez który zacząłem oglądać wszystko hurtowo (jak na możliwości ośmiolatka). Także dzięki temu maminemu zaklęciu nigdy nie przyszło mi do głowy zrobić coś porównywalnie głupiego do tego, co chciał zrobić syn Davida Dunna z Niezniszczalnego.

Owdowiały David Dunn (Bruce Willis) prowadzi z synem sklep z systemami alarmowymi i kamerami do monitoringu domostw. Po godzinach spaceruje ulicami Filadelfii, poszukując seryjnego mordercy. Po drodze tłucze pomniejszych przestępców. Przez lata między nim a Josephem, jego synem (powracający w tej roli Spencer Treat Clark) wytworzyła się relacja podobna do tej, jaką mają Batman i Wyrocznia – syn i wspólnik w interesie jest też jego wspólnikiem w walce o bezpieczniejszą Filadelfię. Cały czas są w kontakcie telefonicznym, Joseph na bieżąco informuje ojca, co się dzieje na mieście i sprawdza spływające informacje o efektach ich dwuosobowej krucjaty. David na popołudniowym patrolu trafia na Kevina, którego poznaliśmy w Split. Decyduje się iść za nim i zrobić mu trwałą krzywdę za trwałe robienie krzywdy młodym dziewczynom. Jak się okazuje przy przejściu do drugiego aktu, nie tylko Dunn wyśledził Hordę…

Recenzja Glass
Tych panów chyba nie trzeba nikomu przedstawiać (Universal Pictures)

Zarzuca się Glass nudę, małą różnorodność lokacji i słabe sceny akcji.

Sądzę, że to wszystko to świadome wybory Shyamalana. Glass nie miał być finałem historii na miarę Avengers: Wojna bez granic, tylko na miarę Niezniszczalnego – bardzo nietypowej, ale i bardzo dobrej dekonstrukcji motywów superherosów w popkulturze. Jak w przypadku Bumblebee, przejście ze świata makro do mikro, a także do umysłów bohaterów pełnych wątpliwości w to, w co dotąd niezłomnie wierzyli. Kupuję nawet nieco oderwaną od filmu finałową przewrotkę, bo jest spójna z całym rozmontowywaniem komiksowych toposów. Poza tym błagam was, jaka nuda? Oto nowy film od Shyamalana, o którego dziełach zawsze i od zawsze się dyskutuje. Nie znam drugiego twórcy, którego dzieła tak niebezpiecznie balansują na krawędzi geniuszu i absurdu (vide nieszczęsne Zdarzenie).

James McAvoy gra kilka różnych postaci i obserwowanie wszystkich niuansów, gdy przechodzi od jednej do drugiej, daje wielką frajdę. Samuel L. Jackson z początku nie ma wiele do grania, ale gdy w trzecim akcie na scenę wjeżdża Mr Glass, przykuwa do ekranu już do końca filmu. Szczególnie jeśli ma się na świeżo w pamięci Niezniszczalnego. Niektórzy porównują rolę Samuela L. Jacksona do figury króla w rozgrywce szachowej i jest to całkiem trafna interpretacja.

Glass recenzja
Bruce Willis jest aktorsko ciągle w formie (Universal Pictures)

Glass jest taką historią, której atrakcyjność intelektualną (z braku lepszego słowa) określają szczegóły.

Sam pomysł wyjściowy jest bardzo ciekawy, ale ktoś ze słabszym od Shyamalana wyczuciem zepsułby film. Żaden twórca i żadne jego dzieło nie żyje w próżni. Po hicie, jakim był Szósty Zmysł, M. Night Shyamalan stał się znanym i uznanym reżyserem jak świat długi i szeroki. A mowa o końcu lat dziewięćdziesiątych, sprzed rewolucji social media. O czasach, w których jedynym chyba viralem był film Blair Witch Project. Shyamalana nazwano następnym Spielbergiem i zaczęto mieć wobec niego konkretne oczekiwania… których ten chyba nie zamierzał spełniać. O ile się nie mylę, ten pochodzący z Indii reżyser tylko przy okazji Ostatniego Władcy Wiatru zrobił to, czego oczekiwała od niego wytwórnia. That sounds like the bad guys teaming up.

Jego kino było zawsze na wskroś jego. Nawet w słabszych filmach trzeba docenić reżyserskie rzemiosło i pomysłowość twórcy. Shyamalan nie daje się zaszufladkować jako reżyser jednego gatunku. Dał nam jeden z najlepszych dreszczowców lat dziewięćdziesiątych (moim ulubionym nadal jest i będzie Siedem Finchera), napisał i wyprodukował niezły klaustrofobiczny horror Diabeł i w pełni autorskie psychologiczne kino superbohaterskie – Niezniszczalnego, Split i Glass. Shyamalanowi zarzuca się, że ma wybujałe ego. Żeby mieć pieniądze na realizację niektórych projektów, zastawił swój dom. Nie sądzę, żeby ktoś z wybujałym ego wykonał taki manewr. Choćby przez to, ale też dla wyłapywania foreshadowingu tego, co wydarzyło się w finale, pójdę na Glass jeszcze raz.

Obejrzyj film Glass w serwisie Chili >>

Recenzja filmu Glass
8/10
8/10

Werdykt

Pójdę na Glass jeszcze raz.

Czarne Bractwo. BlacKkKlansman
8/10

Czarne bractwo. BlacKkKlansman – recenzja filmu Spike’a Lee

Homecoming serial Homecoming recenzja
8/10

Homecoming – sezon 1 – recenzja serialowego thrillera psychologicznego od Prime Video