in ,

SMUTNESMUTNE

Oscary cierpią przez słowa Kevina Harta. Poszło o antygejowskie twitty

Kevin Hart ma prowadzić przyszłoroczną ceremonię rozdania Oscarów. Napisał na Twitterze, że skrzywdziłby syna, gdyby zrobił coś gejowskiego.

Kevin Hart (źródło: materiały archiwalne i prasowe; edycja: Popkulturyści)

Jeśli mój syn przyszedłby do domu i spróbował bawić się z moimi córkami domkiem dla lalek, rozwaliłbym mu go na głowie i powiedziałbym mu: przestań, bo to gejowskie. – Napisał Kevin Hart na Twitterze w 2011 roku.

Przypominam, że Kevin Hart (Jumanji: Przygoda w dżungli, Agent i pół) ma poprowadzić przyszłoroczną 91. ceremonię wręczenia Oscarów. Artysta jest znany z dosyć ostrych wypowiedzi. W 2010 roku Hart napisał o czyimś zdjęciu profilowym na Twitterze, że wygląda jak gejowski billboard dla AIDS.

Trzeba jednak pamiętać, że Hart jest nie tylko aktorem, a przede wszystkim komikiem. Jego stand-upy porywają tłumy. Niejednokrotnie odnosił się do gejów w swoich występach. Możecie kilka komediowych widowisk z nim w roli głównej sprawdzić na Netfliksie. Lepiej się śpieszcie, bo serwis jest nadpobudliwy, i kto wie, czy Harta nie czeka los Kevina Spaceyego. Żartuję. Raczej nie. Chociaż świat stanął już dawno na głowie i nic co dziwne, nie jest mi obce.

Kiedy to mówiłem, wtedy nie byłem tak wrażliwy, jak jestem teraz. – Tak Hart tłumaczył się w 2015 roku z twittów.

Ważniejsze jest pytanie, czy wypominanie dziś Hartowi jego wypowiedzi, nie zagrozi jego pozycji jako prowadzącego galę.

Hart żartuje z różnych spraw. LGBT jest częścią kolorytu, w który celuje. Nie usprawiedliwiam komika, ale mam jednocześnie świadomość, że kolejny raz jesteśmy świadkami bezsensownej nagonki. Podobnie było w przypadku Jamesa Gunna. Powiecie, że Disney to nie Oscary. Trzeba jednak mieć świadomość, że Brett Ratner (reżyser X-Men: Ostatni bastion oraz twórca Skazanego na śmierć) został zmuszony do odsunięcia się od produkcji gali, z uwagi na jego homofobiczne uwagi. Jakkolwiek akurat to było ciężkie do obrony.

Hart stwierdził na Instagramie, że świat idzie w szalonym kierunku i nie pozwoli na to, by to szaleństwo go dopadło, bo zbyt mocno pracuje na to, co osiąga. Podkreślił, że to są twitty sprzed ośmiu lat, dziś ma blisko 40 lat, a ludzie się zmieniają, dorastają, ewoluują.

View this post on Instagram

Stop looking for reasons to be negative…Stop searching for reasons to be angry….I swear I wish you guys could see/feel/understand the mental place that I am in. I am truly happy people….there is nothing that you can do to change that…NOTHING. I work hard on a daily basis to spread positivity to all….with that being said. If u want to search my history or past and anger yourselves with what u find that is fine with me. I’m almost 40 years old and I’m in love with the man that I am becoming. You LIVE and YOU LEARN & YOU GROW & YOU MATURE. I live to Love….Please take your negative energy and put it into something constructive. Please….What’s understood should never have to be said. I LOVE EVERYBODY…..ONCE AGAIN EVERYBODY. If you choose to not believe me then that’s on you….Have a beautiful day

A post shared by Kevin Hart (@kevinhart4real) on

Tak, znowu bohaterem dnia został Twitter.

Twitter powinien płacić gwiazdom za to, że piszą na łamach serwisu nieludzko głupie rzeczy. Ekwiwalent szumu sieciowego płynącego od branży filmowej jest bezcenny do tego stopnia, że może już niedługo firma wykopie się z długów.

Kiedy myślę o tym, co ważnego działo się w tym roku w popkulturze, dochodzi do mnie, że co by się nie działo, Twitter przewijał się co rusz w informacjach. Chyba czas wreszcie wypuścić specjalnej troski instrukcję obsługi tego serwisu społecznościowego, skierowaną do wszelkiej maści sław.

Fragment występu Harta, dotyczący gejów, możecie zobaczyć na powyższym materiale wideo.

Nie dajmy się jednak zwariować. To nie było miłe, ale nie traćmy kontekstu, a przede wszystkim kontaktu z rzeczywistością. Hart zrobił głupotę jak wielu z nas w jakimś punkcie życia. Jednak dziś tego żałuje i nikogo nie zabił, nie chciał wynajmować za podatki Waszej babci budynku z czynszem wynoszącym milion złotych miesięcznie. Nie przesadzajmy. Bo już teraz w sieci można się natknąć dosłownie na krucjaty przeciwko komikowi. Wyciągnięto to akurat chwilę po tym, gdy ogłoszono, że ma poprowadzić galę. To był świetny wybór, gdyż facet jest przezabawny. Prawie tak zabawny, jak ja. A teraz to się deprecjonuje.

Szkoda też, że kolejny raz, zamiast cieszyć się nadchodzącą wielkimi krokami galą, musimy być świadkami sztucznie pompowanej afery. Tak grubymi nićmi szytej, że gdyby zrobić z tego sweter, byłby mi w nim bardzo ciepło.

Aktualizacja:

Kevin Hart zrezygnował z prowadzenia gali.

Źródło: Hollywood Reporter

Stad-upy Kevina Harta w serwisie Netflix >>

Polub nas na Facebooku

film shang-chi marvel

Shang-Chi może być jednym z największych filmów w dziejach

zwiastun Avengers: Endgame trailer Avengers: Endgame zwiastun

Dostaliśmy świetny zwiastun Avengers: Endgame, ale…