The Boys sezon 4

“Mało prawdopodobny morderca” – sezon 1 – recenzja serialu

Dariusz Filipek
3 min czytania
Recenzja serialu "Mało prawdopodobny morderca" (Netflix)

Z ostatniej chwili

Zwiastun serialu “Mało prawdopodobny morderca” (Netflix)

“Mało prawdopodobny morderca” to historia oparta na faktach i domysłach w związku ze śledztwem w sprawie morderstwa premiera Szwecji, Olofa Palmego. Winnego zabójstwa nigdy nie osądzono, ale od czego mamy Netflix.

CZYTAJ WIĘCEJ O:
MAŁO PRAWDOPODOBNY MORDERCA / NETFLIX

“Mało prawdopodobny morderca” opowiada o Stigu Engstromie, korporacyjnym grafiku, z którego biografii wyłania się podręcznikowy antyspołeczny narcyz. W serialowej adaptacji książki Thomasa Petterssona z jednej strony obserwujemy odpychającego antybohatera łaknącego uwagi i szacunku, a z drugiej mamy do czynienia z obrazem beznadziejnej pracy policji, której nieporadność tylko nadymała skrzywione ego Engstroma.

- Reklama -
Ad image

Palme został zamordowany w 1986 roku. Dla lewicowego polityka miał to być wieczór jak każdy inny. Jednak niedługo przed północą, zaraz po wyjściu z kina, padły śmiertelne strzały. W każdym z odcinków jesteśmy informowani, iż morderca nigdy nie został schwytany, ale jednocześnie na wszelkie możliwe sposoby scenarzyści zapewniają nas, że autor książkowego “Mało prawdopodobnego mordercy” miał rację i to Engstrom zamordował znienawidzonego polityka.

Przez to oglądanie serialu wywołuje niewygodne uczucie pewnego rodzaju niesprawiedliwości. Scenariusz z bezlitosną stanowczością obstaje przy winie kogoś, kogo nigdy nie skazano i już po śmierci nie może się bronić. Zadałem sobie pytanie zupełnie hipotetyczne, które może odnosić się do wielu innych spraw kryminalnych: czy twórcy zagoniliby tak daleko z historią i zgnoili człowieka tak mocno, gdyby żył? Zakładam, że nie.

Mało prawdopodobny morderca netflix serial recenzja
Robert Gustafsson jako Stig Engstrom (Netflix)

Dlatego starałem się oglądać “Mało prawdopodobnego mordercę” jako fikcję. I wtedy serial się sprawdza.

Wciągający scenariusz, pochłaniająca narracja, solidna realizacja, świetnie oddająca Szwecję lat 80. i przede wszystkim wspaniała gra Roberta Gustafssona, który sportretował Engstroma, sprawiły, iż wkręciłem się w opowieść z całym impetem. Po pierwszym odcinku poleciał drugi, a kiedy ten się skończył, musiałem włączyć kolejny i ani się obejrzałem, a na ekran wskoczyły ostatnie napisy końcowe. I o to chodzi!

“Mało prawdopodobny morderca” to serial z tych, o których niestety niewiele się mówi. Nie jest to kolorowy i brutalny “Squid Game” czy pełny rozrywkowych, ale dziwacznych zwrotów akcji “Dom z papieru”. Szkoda, że nie znaleziono pomysłu, jak do widowiska zachęcić, gdyż dostaliśmy solidny i absorbujący kryminał, pozbawiony niepotrzebnych wodotrysków fabularnych czy wizualnych. Nie ważne czy Engstrom faktycznie był morderczym Skandia Manem, czy nie, bo na koniec dnia to świetna historia z kapitalnie zarysowaną, chociaż nieprzyjemną osobowością tytułowego mało prawdopodobnego mordercy. Warto.

Recenzja serialu "Mało prawdopodobny morderca"
7/10

Werdykt

Świetna historia z kapitalnie zarysowaną, chociaż nieprzyjemną osobowością tytułowego mało prawdopodobnego mordercy

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami – dołącz do nas w mediach społecznościowych!

Jeśli chcecie być na bieżąco, śledźcie nas na Threads, Facebooku, Twitterze, Linkedin, Reddicie i Instagramie. Zachęcamy również do subskrypcji naszego kanału RSS na Feedly lub Google News. W razie pytań lub sugestii piszcie do nas na [email protected]. Dołączcie do naszej społeczności i bądźcie zawsze na czasie z najnowszymi trendami i wydarzeniami! Nie zapomnijcie wpaść na nasz YouTube.

Podziel się artykułem
Zostaw komentarz