Mało prawdopodobny morderca recenzja
7/10
Recenzja serialu "Mało prawdopodobny morderca" (Netflix)
in ,

SUPER!SUPER!

“Mało prawdopodobny morderca” – sezon 1 – recenzja serialu

Zwiastun serialu “Mało prawdopodobny morderca” (Netflix)

“Mało prawdopodobny morderca” to historia oparta na faktach i domysłach w związku ze śledztwem w sprawie morderstwa premiera Szwecji, Olofa Palmego. Winnego zabójstwa nigdy nie osądzono, ale od czego mamy Netflix.

CZYTAJ WIĘCEJ O:
MAŁO PRAWDOPODOBNY MORDERCA / NETFLIX

“Mało prawdopodobny morderca” opowiada o Stigu Engstromie, korporacyjnym grafiku, z którego biografii wyłania się podręcznikowy antyspołeczny narcyz. W serialowej adaptacji książki Thomasa Petterssona z jednej strony obserwujemy odpychającego antybohatera łaknącego uwagi i szacunku, a z drugiej mamy do czynienia z obrazem beznadziejnej pracy policji, której nieporadność tylko nadymała skrzywione ego Engstroma.

Palme został zamordowany w 1986 roku. Dla lewicowego polityka miał to być wieczór jak każdy inny. Jednak niedługo przed północą, zaraz po wyjściu z kina, padły śmiertelne strzały. W każdym z odcinków jesteśmy informowani, iż morderca nigdy nie został schwytany, ale jednocześnie na wszelkie możliwe sposoby scenarzyści zapewniają nas, że autor książkowego “Mało prawdopodobnego mordercy” miał rację i to Engstrom zamordował znienawidzonego polityka.

Przez to oglądanie serialu wywołuje niewygodne uczucie pewnego rodzaju niesprawiedliwości. Scenariusz z bezlitosną stanowczością obstaje przy winie kogoś, kogo nigdy nie skazano i już po śmierci nie może się bronić. Zadałem sobie pytanie zupełnie hipotetyczne, które może odnosić się do wielu innych spraw kryminalnych: czy twórcy zagoniliby tak daleko z historią i zgnoili człowieka tak mocno, gdyby żył? Zakładam, że nie.

Mało prawdopodobny morderca netflix serial recenzja
Robert Gustafsson jako Stig Engstrom (Netflix)

Dlatego starałem się oglądać “Mało prawdopodobnego mordercę” jako fikcję. I wtedy serial się sprawdza.

Wciągający scenariusz, pochłaniająca narracja, solidna realizacja, świetnie oddająca Szwecję lat 80. i przede wszystkim wspaniała gra Roberta Gustafssona, który sportretował Engstroma, sprawiły, iż wkręciłem się w opowieść z całym impetem. Po pierwszym odcinku poleciał drugi, a kiedy ten się skończył, musiałem włączyć kolejny i ani się obejrzałem, a na ekran wskoczyły ostatnie napisy końcowe. I o to chodzi!

“Mało prawdopodobny morderca” to serial z tych, o których niestety niewiele się mówi. Nie jest to kolorowy i brutalny “Squid Game” czy pełny rozrywkowych, ale dziwacznych zwrotów akcji “Dom z papieru”. Szkoda, że nie znaleziono pomysłu, jak do widowiska zachęcić, gdyż dostaliśmy solidny i absorbujący kryminał, pozbawiony niepotrzebnych wodotrysków fabularnych czy wizualnych. Nie ważne czy Engstrom faktycznie był morderczym Skandia Manem, czy nie, bo na koniec dnia to świetna historia z kapitalnie zarysowaną, chociaż nieprzyjemną osobowością tytułowego mało prawdopodobnego mordercy. Warto.

Dodaj nas do ulubionych

Jeśli chcecie być na bieżąco, możecie śledzić nasz Facebook, Twitter bądź Instagram. Zachęcamy też do subskrypcji naszego kanału RSS na Feedly lub Google News. Napisz na [email protected], jeśli masz jakieś uwagi.

Recenzja serialu "Mało prawdopodobny morderca"
7/10
7/10

Werdykt

Świetna historia z kapitalnie zarysowaną, chociaż nieprzyjemną osobowością tytułowego mało prawdopodobnego mordercy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

anna serial 2021 włoski

Premiera dnia: “Anna” na AMC+

Łowca androidów serial Blade Runner

“Łowca androidów” wróci jako serial. Prace nad widowiskiem wrą