Manhunt: Deadly Games sezon 2 recenzja serialu netflix serial
7/10
Recenzja serialu "Manhunt: Deadly Games"
in ,

“Manhunt: Deadly Games” – sezon 2 – recenzja serialu

Polowanie czas wznowić. Poprzednio obserwowaliśmy pogoń za sławnym w swej niesławie Unabomberem, a w drugim sezonie serialu “Manhunt” jest niemniej bombowo, gdyż  widowisko przypomina nam kontrowersyjną sprawę serii zamachów w Atlancie.

Temat podjęty w “Manhunt: Deadly Games” zapewne wielu z Was jest doskonale znany, nie tylko przez historyczny wymiar sprawy, ale również z uwagi na zeszłoroczny film Clinta Eastwooda “Richard Jewell”, który opowiedział historię tytułowego bohatera, zgnojonego przez system i społeczeństwo. Ochroniarz Richard Jewell uratował przynajmniej setki ludzi w 1996 roku, kiedy podczas koncertu zespołu Jack Mack i Heart Attack, zauważył niepozorny plecak pozostawiony w tłumie. Kryła się w nim potrójna, wyjątkowo śmiercionośna bomba rurowa. Niedługo cieszył się honorami, gdyż FBI bez mocnych dowodów wysunęło podejrzenie, iż sam podłożył bombę, by w ten sposób zabłysnąć i pomóc swojej karierze. Życie cichego, nieco dziwnego, mieszkającego z matką i nieodnoszącego sukcesów Jewella, nagle zamieniło się w skrajny koszmar. Zebrał się nad nim sąd kapturowy – dziennikarze mieszali go z błotem, jedno z jego wyjść do sklepu skończyło się pobiciem na oczach śledzących go agentów FBI i nierzadko nie mógł znaleźć wsparcia u najbliższych.

Manhunt: Deadly Games recenzja
“Manhunt: Deadly Games”

Odgrywający go Cameron Britton, kolejny raz udowadnia, że jest aktorskim kameleonem. Britton wcześniej wcielał się w Eda Kempera w “Mindhunterze” za co spotkał się z niezwykłym uznaniem. Jego gra w “Manhunt: Deadly Games” jest równie sugestywna i chociaż nie elektryzuje widzów jak w przypadku serialu Netflixa, to Britton kolejny raz świetnie wywiązał się z powierzonego mu zadania.

Kiedy upokorzony i wytykany palcami Jewell ledwo wiązał koniec z końcem, ktoś inny wciąż podkładał bomby w Atlancie.

Prawdziwym zagrożeniem okazał się Eric Rudolph. Świetnie wyszkolony i mocno zaburzony mężczyzna, który zaszył się w bezkresnych Appalachach i przy wsparciu lokalnej milicji ukrywał się latami przed FBI. Największa część opowieści skupia się właśnie na polowaniu na Rudolpha, którego pochwycenie okazało się nie lada wyzwaniem. Wyrolował niemal wszystkich, których można było wyrolować w takiej sytuacji. Był bezwzględny, doskonale przygotowany, skrajnie niebezpieczny, a sztukę manipulacji opanował niemal do perfekcji.

Manhunt: Deadly Games Netflix
“Manhunt: Deadly Games”

Wcielający się w niego Jack Huston bez trudu i sugestywnie sportretował wilka w khaki – jednego z najniebezpieczniejszych samotnych terrorystów z wyjątkowo mocnym narcystycznym zaburzeniem osobowości, które w połączeniu z socjopatycznymi tendencjami dało mieszankę – dosłownie i w przenośni – wybuchową.

“Manhunt: Deadly Games” to z jednej strony opowieść o koźle ofiarnym, a z drugiej o socjopatycznym drapieżniku, który czerpał nieskomplikowaną radość z siania terroru.

I to się ogląda! Sugestywna zbitka dwóch zupełnie różnych bohaterów, których historie przytaczane są niezależnie, wywodzących się z zupełnie różnych światów, którzy są niczym ogień i woda, robi piorunujące wrażenie. Ponadto akcja pędzi od pierwszych minut do samego końca opowieści i nie mamy czasu na oddech, więc ciężko się nudzić.

Manhunt: Deadly Games serial
“Manhunt: Deadly Games”

Poza samą akcją, największą siłą serialu jest drugie dno. Twardogłowi śledczy mieli olbrzymi problem, by przyznać się do błędu i stwierdzić, że to nie Jewell był odpowiedzialny za pierwszy zamach w Atlancie. Podobnie jak niemal ciągle naćpana Kathy Scruggs, dziennikarka, która do ostatniej chwili broniła swojej pracy. Pomimo jaskrawych dowodów, zarówno FBI, jak i redakcja The Atlanta Journal Constitution zaślepione pozornym sukcesem, tkwiły w kłamstwie, zamiast iść ku prawdzie.

Aczkolwiek “Manhunt: Deadly Games” to nie jest serial idealny.

Jedna rzecz nie podobała mi się szczególnie – dziwaczna maniera narracyjna, którą często spotykamy w historiach opartych na faktach. “Manhunt: Deadly Games” to nie “Czarnobyl”, “The Act” czy “Ucieczka z Dannemory”. Jakość opowieści bardziej przypomina “Niewiarygodne” czy “The Looming Tower”. Te seriale są mocne, wciągające, ale brakuje im polotu realizacyjnego.

Manhunt: Deadly Games
“Manhunt: Deadly Games”

Ponadto niektórzy bohaterzy są nieco nieprzyjemnie przerysowani. Ciągoty charakteryzatorów miejscami poszły o krok, a może nawet dwa kroki za daleko, by nadać aktorom jak najakuratniejszy wygląd względem postaci historycznych. Mieli wyglądać prawdziwie, a zamiast tego chwilami prezentują się komicznie.

Co nie zmienia tego, że “Manhunt: Deadly Games” to serial z tych, od których ciężko się oderwać, nawet pomimo kilku niewybuchów.

To produkcja nieidealna, ale wciągająca i interesująca. Jeśli jesteście fanami “Manhunt: Unabomber” to kolejnej odsłony antologii nie możecie przegapić. Odnajdą się tu również widzowie, którzy po prostu lubią zatopić się w świecie serialowej zbrodni. Jeśli jednak szukacie wysokiej klasy widowiska, to w tym przypadku niekoniecznie dostaniecie to, czego szukacie. Mimo wszystko polecam.

Oglądaj serial “Manhunt” w serwisie Netflix >>

Znajdź nas na Facebooku

Recenzja serialu Manhunt: Deadly Games - sezon 2
7/10
7/10

Werdykt

Jeśli jesteście fanami “Manhunt: Unabomber” to kolejnej odsłony antologii nie możecie przegapić. Odnajdą się tu również widzowie, którzy po prostu lubią zatopić się w świecie serialowej zbrodni.

Dariusz Filipek

Napisał Dariusz Filipek

Redaktor naczelny. Przez lata nieszczęśliwie związany z e-commerce. Ogląda, czyta, słucha, pisze, rysuje, ale nie zatańczy. Publikował na łamach serwisów różnych i różniastych.

freud serial netflix recenzja
5/10

“Freud” – sezon 1 – recenzja serialu

W głębi lasu Netflix polski serial kryminalny recenzja serialu
6/10

“W głębi lasu” – sezon 1 – recenzja serialu