Gra planszowa Monopoly Socialism wzbudza kontrowersje

Dariusz Filipek
Dariusz Filipek 25 wyświetleń
1 min czytania
Monopoly Socialism (Hasbro)

Planszowa gra Monopoly narodziła się w 1935 roku i od tego czasu zdążyła pochłonąć miliony graczy. Stworzono mnóstwo odmian – w samej Polsce postało kilka lokalnych wersji planszówki.

Z czasem Monopoly wyszło poza tekturę i narodził się telewizyjny teleturniej pod tą nazwą, a także kilka gier wideo. Hasbro szukało kolejnych pomysłów na edycje tematyczne, aż padło na Monopoly Socialism. I ten pomysł był chyba strzałem w dziesiątkę, bo do tej pory nie mówiło się tak głośno o żadnej innej edycji gry, jak właśnie o tej. W przeszłości powstawały edycje związane z uniwersum Gry o tron, Władcy Pierścieni czy Pokemonów. Konkurencja spora, jednak to o wersji socjalistycznej trąbi nawet stacja CNN.

Kontrowersji nie można było w tym przypadku uniknąć. W końcu socjalizm kojarzy się większości z nas jednoznacznie źle. Jednak twórcy tej edycji zastrzegają, że ta wersja to wyłącznie satyra. Nie kupimy tu elektrowni atomowej w Czarnobylu ani nie zostaniemy zesłani do Gułagu. Za to możemy zebrać mnóstwo bezużytecznych gratów – maszynę do pisania, zegarek kieszonkowy czy stary telewizor. Również zasady gry uległy niewielkiej zmianie.

Przyznaję, że trochę szkoda, iż ludzie odpowiedzialni za tę edycję nie mieli jaj, by wypuścić wersję z przytupem. Nie po to, żeby promować socjalizm, ale bliższa rzeczywistości edycja Monopoly Socialism byłaby interesującą lekcją historii.

Z jednej strony pojawiają się głosy, że nie wypada w ogóle wydawać tego typu gier planszowych, a z drugiej są osoby, które dosyć rzeczowo twierdzą, iż gra nie odzwierciedla tego, o czym traktuje. Jeszcze dalej poszedł historyk Nick Kapur, który jest w związku z tą sprawą dosyć mocno cytowany w mediach. Twierdzi, że Monopoly Socialism niepotrzebnie i głupio uderza w idee socjalistyczne.

Podziel się artykułem