narcos meksyk sezon 2 recenzja serialu netflix
6/10
Recenzja drugiego sezonu serialu Narcos: Meksyk (Netflix)
in ,

SMUTNESMUTNE

Narcos: Meksyk – sezon 2 – recenzja serialu

Netflix piąty raz wrócił do południowoamerykańskiej opowieści o kokainowym szaleństwie. Chociaż formuła drugiego sezonu Narcos: Meksyk jest ciągle taka sama, to niestety forma serialu słabnie.

Pierwsze Narcos to było coś! Dostaliśmy trzy mocne, trzymające w napięciu, a do tego świetnie zagrane i zrealizowane sezony, które ustawiają serial w pierwszej dziesiątce widowisk Netflixa, które trzeba odhaczyć przed pojednaniem się z absolutem. Niestety kolumbijska historia zakończyła się i przyszedł czas na wycieczkę na północ do Meksyku. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że już pierwszy sezon Narcos: Meksyk był spadkiem formy, a drugi jest nie lepszy.

Drugi sezon Narcos: Meksyk opowiada o zemście za zamordowanie agenta DEA Kiki Camareny oraz wzlotach i upadkach Felixa Gallardo, który pośrednio za tę śmierć odpowiada.

Felix zraził do siebie przyjaciół, a jego nowi kompani najchętniej zrobiliby sobie meksykańskie Idy marcowe. Chociaż osiągnął wiele, to idzie po więcej, co niekoniecznie musi mu wyjść na zdrowie. Zadziera zarówno z Kolumbijczykami, jak i ze swoimi współpracownikami. Snuje wielkie plany, zaprzęga olbrzymie środki, ale tak naprawdę prze do celu dla samego parcia do celu. Zamiast się wycofać, cieszyć się tym, ile osiągnął w narkobiznesowym światku, buduje sobie spektakularną i piękną, ale jednak szubienicę.

Narcos: Meksyk recenzja serialu
Narcos: Meksyk (Netflix)

Z drugiej strony mamy agentów DEA, którzy przy wsparciu meksykańskich kolegów robią wszystko, a czasami nawet nieco więcej, by rozpracować i zapuszkować Felixa. Mózgiem operacji jest Walt Breslin, którego widzieliście pod koniec pierwszego sezonu Narcos: Meksyk. Gra ostro i ma ku temu powody. Nienawidzi ludzi takich jak Felix. Narkotyki przysporzyły mu osobistych cierpień i śmierć Camareny jest dla niego idealną wymówką, by zadać cios przestępcom za południową stroną granicy.

Na papierze Narcos: Meksyk zapowiada solidną rozrywkę. Jednak dosyć szybko serial zaczyna nużyć i irytować.

Z wielu powodów. Przede wszystkim męcząca jest nieznośna ballada o samym Feliksie, który tak naprawdę nie jest zbyt interesującą postacią. Wcielający się w niego Diego Luna chwilami wypadał poprawnie, ale przeważnie biednie. Z kolei, gdy na ekranie pojawiał się Scoot McNairy jako Walt, momentalnie robiło mi się cieplej. Szybko zyskałem pewność, że gdy jego widzimy, to zaraz coś interesującego zacznie się dziać. I działo się, ale tylko przez chwilę, bo przeważnie jest na drugim planie, przysłonięty niezbyt interesującym cieniem Felixa. Szkoda, ponieważ McNairy to momentami jedyne paliwo tego serialu.

Narcos: Meksyk netflix online
Narcos: Meksyk (Netflix)

Brakuje również momentów. Te są w scenariuszu, ale tym razem nie zaprezentowano ich na tyle zajmująco, by pochłaniały. Miałem wrażenie, że pewne rzeczy były po prostu odhaczane i nikomu nie chciało się nadać im ikry, jak chociażby w przypadku finału trzeciego sezonu Narcos. Ponadto fabuła snuje się czasem w więcej niż żółwim tempie. I gdy oczekiwałem przynajmniej pod koniec petardy, to rzeczy na szybko domknięto i widz zostaje trochę z ręką w nocniku, a w powietrzu unosi się nieprzyjemny zapach straty potencjału.

Narcos: Meksyk to ciągle przyzwoity serial, ale oglądając go, nie czułem emocji czy dreszczy.

Narcos: Meksyk sezon 2
Narcos: Meksyk (Netflix)

Nawet pierwszy sezon miał jakieś elementy, które sprawiały, iż coś we mnie drgało. Druga odsłona próbuje, lawiruje – coś tam wybucha, gdzieś jest jakiś wielki przekręt – ale ostatecznie serial niezbyt zgrabnie uderza w podobne tony. Niestety poza niezłą realizacją, ciekawym tematem oraz kilkoma elementami, które jakoś tam przy serialu trzymają, Narcos: Meksyk jest kolejnym spadkiem formy w narkotykowej sadze Netflixa. Po seansie czułem, że brakuje mi oryginalnego Narcos, a ten nowy towar, niestety, jest o wiele słabszy. Jednak jeśli poprzedni sezon lubicie, to może i w tym coś dla siebie odnajdziecie. Ja szukałem długo, z nadzieją, aczkolwiek znalazłem niewiele.

Oglądaj serial Narcos: Meksyk w serwisie Netflix >>

Znajdź nas na Facebooku

Recenzja serialu Narcos: Meksyk
6/10
6/10

Więcej

Niestety poza niezłą realizacją, ciekawym tematem oraz kilkoma elementami, które jakoś tam przy serialu trzymają, Narcos: Meksyk jest spadkiem formy.

Katoflix

Katoflix, czyli katolicy znowu mają głos! Kasujemy Netflix?!?

Outsider recenzja serialu hbo go stephena kinga
7/10

Outsider – sezon 1 – recenzja serialu