Netflix nie ma jeszcze żadnych hitów z Polski, ale próbuje dalej. Serwis ma 24 szanse, żeby to zmienić

Dariusz Filipek
Dariusz Filipek 31 wyświetleń
3 min czytania

Polacy uwielbiają, kiedy mówi się do nich po polsku i Netflix to widzi. Do rodzimych topek serwisu często trafiają polskojęzyczne produkcje, a pośród nich nierzadko totalne paździerze, więc rodzima ofensywa filmów i seriali trwa.

Netflix pragnie nas ugościć 24 nowościami prosto z Polski. Wśród nich będzie adaptacja jednej z licznych serii Remigiusza Mroza. Nauczony przeszłymi doświadczeniami z “Chyłką” i “Behawiorystą”, które można określić dobrymi serialami tylko w świecie, w którym seriale nie istnieją, nie jestem wyjątkowo nakręcony na “Detektywa Forsta” (w tej roli Borys Szyc). I tutaj muszę oddać królowi, co królewskie – powieści Mroza są zajmująco i sprawnie napisane, ale głupie jak but z lewej nogi – w mojej opinii, niezbyt ambitnego czytelnika polskich kryminałów.

Może być też tak, że za “Detektywa Forsta” odpowiedzialna jest grupa twórców, która nie będzie cackała się z materiałem źródłowym i stworzy coś własnego. Oby. Takie rzeczy zdarzały się w historii. Nawet w historii kryminałów.

Zapowiedź filmowych i serialowych nowości

Trochę miłości, trochę zdrady

Inną adaptacją będzie “Dzisiaj śpisz ze mną”. Jednak historia Anny Szczypczyńskiej zostanie zaadaptowana nie w formie serialu, a filmu, w którym zamiast mordowania przygotowano dla nas coś do kochania.

Następnym razem Szczypczyńska i Mróz powinni połączyć siły, gdyż lepszego motywu od zazdrości nie ma. Ok, poza pieniędzmi.

Od Remigiusza Mroza przejdźmy do Harlana Cobena

Spokojnie, nie jestem tylko mrozo-oporny – podobnie myślę o Harlanie Cobenie, który pomimo mojego zawodzenia sprzedaje miliony, a właściwie już sprzedał setki milionów książek i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. I tutaj warto wspomnieć, że czekamy również na polską adaptację cobenowskiego “Zachowaj spokój”.

Za jakie grzechy, skoro jest tak wiele zajmujących książek do przeniesienia na ekran? Chciałbym napisać, że nie mam pojęcia i to jakaś pomyłka, ale tak naprawdę pojęcie mam – Netflix podpisał gigantyczną umowę z Cobenem i serwis teraz podrzuca kolejne jego książki do zrealizowania w formie seriali twórcom ze wszystkich stron świata. Wcześniej dostaliśmy “W głębi lasu”, które złe nie było, ale wyjątkowo zajmującym również ciężko serial nazwać. Zobaczymy, jak to wyjdzie.

Pocieszające jest to, że za nadchodzące porażki nareszcie oficjalnie będziemy mogli obwiniać, a za sukcesy chwalić z imienia i nazwiska Annę Nagler, dyrektora ds. lokalnych seriali oryginalnych w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Łukasza Kłuskiewicza, dyrektora ds. filmów w Europie Środkowo-Wschodniej.

Część nowości obejrzymy już w kwietniu – “Poskromienie złośnicy”, “365 dni: Ten dzień” i “Zachowaj spokój”.

Polskie seriale Netflixa, na które czekamy:

  • Brokat
  • Detektyw Forst
  • Dziewczyna i kosmonauta
  • Gang Zielonej Rękawiczki
  • Gry rodzinne
  • Infamia (roboczy tytuł)
  • Informacja zwrotna
  • Lovzone
  • Pewnego razu na krajowej jedynce
  • Sexify – sezon 2.
  • Królowa
  • Zachowaj spokój
  • Wielka woda

Polskie filmy Netflixa, na które czekamy:

  • Broad Peak
  • Dzień Matki
  • Dzisiaj śpisz ze mną
  • Freestyle
  • HELLHOLE
  • Jeszcze przed Świętami
  • Noc w przedszkolu
  • Pan Samochodzik i Templariusze
  • The Hive
  • Poskromienie złośnicy
  • 365 dni: Ten dzień
Film “Broad Peak” opowie o polskich himalaistach

Z odsieczą przybędzie Jakub Żulczyk i jego “Informacja zwrotna”

O wiele ciekawiej zapowiada się “Informacja zwrotna” z Arkadiuszem Jakubikiem. Chociaż o serialu wiem niewiele, poza tym, że będzie traktował o “wewnętrznych zmaganiach i odkupieniu”, to stoi za nim pisarz, którego cenię bardziej niż Cobena i Mroza razem wziętych – Jakub Żulczyk. Żulczyka darzyć szacunkiem za kilka rzeczy – pracował nad “BrzydUlą” (i wcale nie mam mu tego za złe), zaadaptował swoje “Ślepnąc od świateł”, napisał kilka porządnych książek, a także rzucił ćpanie.

Czekamy również na “Warszawiankę” od Żulczyka, która zadebiutuje na HBO Max.

Jan Holoubek wraca do lat 90.

Serwis, który dał nam takie nieoglądalne seriale jak “Krakowskie potwory”, “1983” i “Otwórz oczy”, obdarował nas również całkiem przyjemną kontynuacją “Rojstu”. Jedni widowisko lubią, inni niekoniecznie. Ja zaliczam się do pierwszej grupy, więc rozkoszuję się tym, iż Jan Holoubek wraca z nową produkcją – “Wielką wodą”, czyli serialem opowiadającym o powodzi stulecia. Wierzę w ten serial.

Wraca także Pan Samochodzik

Do przeszłości wracają także twórcy “Pana Samochodzika i Templariuszy”, czyli nowej reinterpretacji prozy autorstwa Zbigniewa Nienackiego. Tutaj należy się punkt za odwagę i miejmy nadzieję, że na napinaniu muskuł się nie skończy.

Wikipedia Will Smith promo

Wikipedia prawdę ci powie

Will Smith i jego wybryk na Oscarach interesuje świat bardziej od wojny w Ukrainie — wynika z Wikipedii CZYTAJ WIĘCEJ ▶

Cała reszta na chwilę obecną niespecjalnie mnie grzeje, ale też nie ziębi. Mam cichą nadzieję, że z czasem serwis będzie mocniej promował poszczególne produkcje, aby nakręcić widownię czymś więcej niż tylko tytułami zapowiedzi przypiętymi do zdjęć promocyjnych. Netflix już dawno temu udowodnił, że o wiele lepiej umie w PowerPoint od Antoniego Macierewicza, ale oczekuję czegoś konkretnego. I mam nadzieję, że wśród powyższych zapowiedzi jest jakaś petarda – inna od kontynuacji “365 dni”*.

* jedyny polski hit Netflixa, o którym chcemy, ale nie pozwala się nam zapomnieć

Podziel się artykułem
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x