nie otwieraj oczu netflix bird box
5/10
Nie otwieraj oczu (źródło: Netflix; edycja: Popkulturyści)
in

SZOKSZOK SMUTNESMUTNE

Nie otwieraj oczu – recenzja filmu sci-fi Netflixa

Weź Świt żywych trupów, Zdarzenie i Ciche miejsce, a następnie zblenduj te filmy i poproś Sandrę Bullock, żeby to zdzierżyła. Taka mikstura wyszła odpowiedzialnym za nie do końca porażkę, ale i nie sukces filmu Nie otwieraj oczu. Trochę thrillera fantastycznonaukowego, nieśmiało zahaczającego o horror. Trochę głupotki, na którą Netflix niepotrzebnie stracił 20 milionów dolarów.

Nie otwieraj oczu opowiada o świecie zmagającym się z epidemią samobójstw. Eric Heisserer (Kiedy gasną światła, Nowy początek) przyłożył rękę do scenariusza widowiska, w którym każdy, kto otworzy oczy, zapragnie skończyć ze sobą szybko i skutecznie. Filmowi nieszczęśnicy bezpiecznie mogą czuć się wyłącznie w pomieszczeniach, do których nie dochodzi naturalne światło. Ponadto niewielka część ludzi została opanowana przez przedziwną siłę i dla odmiany nie pragną popełnić samobójstwa, a wystawić na światło słoneczne tych, którzy starają się na różne sposoby utrzymać przy życiu. Jedna z ocalałych to Malorie (Sandra Bullock). Jest w zaawansowanej ciąży, ale nieszczególnie widzi się w roli matki. Wątek jej dorastania do macierzyństwa przewija się przez cały film, próbując nadać mu głębi. Nieskutecznie.

Akcja prowadzona jest na dwóch płaszczyznach czasowych. Widzimy zdarzenia z i na chwilę po początkach epidemii, gdy Malorie walczy o życie z grupką ocalałych. A wszystko to przeplata się z wydarzeniami z przyszłości, kiedy obserwujemy główną bohaterkę, starającą się zapewnić przetrwanie sobie i dwójce dzieciaków. Traktuje je przedmiotowo, nie nadała im nawet imion – nazywa ich po prostu chłopiec i dziewczynka.

Taki zabieg scenariuszowy sprawił, że wiemy, iż kobieta przeżyje kilka lat. Od widza oczekuje się, że będzie zastanawiał się, jak i dlaczego. Z kolei w scenach z przyszłości widzimy ją spływającą w dół rwącej rzeki z zasłoniętymi oczami. W łódce ma dzieci. To z kolei miało sprawić, że mamy się bać o tych nieszczęśników.

Nie dostajemy odpowiedzi, dlaczego na naszej ukochanej planecie rzeczy się tak pochrzaniły. To norma w tego typu filmach. Irytująca, ale jednocześnie nadająca widowisku tajemniczości. Bo czy wiemy, skąd się wzięły żywe trupy w większości najlepszych filmów o zombiakach? Nie, ale ostatecznie nie zawracamy sobie niepotrzebnie głowy takimi szczegółami, skupiając się na rozrywce.

W adaptacji powieści Josha Malermana popuszczono wodze fantazji. Niestety nie było nikogo, kto by zapanował nad nieokiełznanym pędem kręcenia kolejnych idiotyzmów.

Historia w Nie otwieraj oczu jest z jednej strony prosta i stawiająca na sprawdzone co byłoby, gdyby…, a z drugiej nie można jej nie zarzucić tego, że jest idiotyczna. Nawet pomimo faktu, iż obraca się w gatunku fantastycznonaukowym, gdzie można pozwolić sobie na więcej.

Pal licho momenty, w których nieszczęśnicy poruszają się po ulicach samochodami wyposażonymi w GPS z zasłoniętymi szybami. Pal licho, kiedy biegają niczym maratończycy, nie widząc niczego przed sobą. Jednak wtedy, kiedy widziałem Malorie z dzieciakami na łódce, chwyciłem się za głowę. Tym bardziej że powodem ich podróży była mrzonka. Scenariusz jest słaby. Przeciekający od pomniejszych dziur fabularnych i głupich sytuacji.

Efekty specjalne, zdjęcia, muzyka – to wszystko wyszło przyzwoicie, ale bez wodotrysków. Są chwile, w których można ponarzekać, jak scena z pierwszych minut, kiedy krew na pojeździe pojawiła się, zanim ten uderzył w nieszczęsną samobójczynię.

W filmie obok Sandry Bullock pojawia się też John Malkovitch czy Sarah Paulson, ale nie są to ich role życia. Nawet nie zakręcili się w okolicy najlepszych występów. Bohaterzy zostali napisani po linii najmniejszego oporu. Nie porywają, a dialogi są byle jakie.

Nie otwieraj oczu mocno ociera się o pomysły z innych filmów.

Biorąc pod uwagę, że książka, na której podstawie powstał film, pojawiła się w księgarniach przed Cichym miejscem, nie można powiedzieć, że twórcy kalkują granie na zmysłach i walkę o życie rodziny. Jednak podobieństwa są. Poza tym mamy grupkę ocalałych w obliczu budzącej grozę apokalipsy (przynajmniej na papierze) jak we wspomnianym Świcie żywych trupów. A motyw dziwnych samobójstw był już wcześniej w beznadziejnym Zdarzeniu M. Nighta Shyamalana.

Jednak Susanne Bier, zdobywczyni Oscara, to żaden Tarantino. Widać to doskonale w jej reżyserii. Nie potrafiła nadać widowisku charakteru i wydaje mi się, że pomimo wielu nagród, nie powinna próbować przeskakiwać samej siebie i zabierać się za rzeczy, których nie czuje. Zapożycza bez polotu i jest najwyżej solidna. Dzięki czemu film ogląda się znośnie. Jednak nie na tyle, aby piać z zachwytu.

Dostaliśmy typowego średniaka sci-fi w klasie B. Pokracznie pretendującego do grona udanych produkcji. Szkoda, bo Netflix miał w Nie otwieraj oczu kilka mocnych nazwisk, a film wyszedł jak większość długometrażowych fabuł serwisu. Jest przeciętny, ale nie nieoglądalny. Jeśli macie ochotę na brutalne kino fantastyczne o walce o przetrwanie i obejrzeliście już wszystko w tym nurcie, a nie macie nic lepszego do roboty, to możecie sprawdzić Nie otwieraj oczu. Aczkolwiek ostrzegałem.

Film Nie otwieraj oczu w serwisie Netflix >>

[interaction id=”5c1c5345fe9c8e4714ce0a80″]

Chcesz więcej takich tekstów? Wesprzyj nas przez PayPal. Wpłacając darowiznę możesz zadać pytanie lub zaproponować temat.

Polub nas na FB

Recenzja filmu Nie otwieraj oczu (Bird Box) (2018)
Nie otwieraj oczu (Netflix)

Tytuł filmu: Nie otwieraj oczu

Opis filmu: Fala tajemniczych samobójstw opanowała świat. Sandra Bullock wcielająca się w główną bohaterkę filmu Netflixa, stara się przetrwać w tym szaleństwie.

Data premiery: 2018-12-21

Reżyser: Susanne Bier

Aktorzy: Sandra Bullock, John Malkovich, Sarah Paulson

Gatunek: Sci-Fi, Thriller

[ Więcej ]

5/10
5/10

Werdykt

Dostaliśmy typowego średniaka sci-fi w klasie B. Pokracznie pretendującego do grona udanych produkcji.

hbo Ślepnąc od świateł serial Ślepnąc od świateł recenzja Ślepnąc od świateł 2018
9/10

Ślepnąc od świateł – sezon 1 – recenzja polskiego serialu HBO

Niewinny człowiek netflix Niewinny człowiek serial Niewinny człowiek 2018 Niewinny człowiek serial dokumentalny innocent man john grisham niewinny człowiek recenzja
7/10

Niewinny człowiek – sezon 1 – recenzja kryminalnego serialu dokumentalnego Netflixa