in ,

SZOKSZOK LOLLOL SEXYSEXY SMUTNESMUTNE

Dzień, w którym przestałem oglądać seriale w Polsce i poszedłem w świat

VPN to z jednej strony (iluzoryczne) zło dla producentów, z drugiej walka z barierami w czasie postępującej globalizacji przemysłu rozrywkowego

Na serialowy ból czterech liter są dwa skuteczne sposoby. Możecie wybrać krioterapię lub VPN (kadr ze serialu Przyjaciele/NBC)

Życie jest nowelą, wiadomo, czasem szare włosy, czasem biały welon. A to drugie i tak najpewniej sprowadzi się do pierwszego. Podobnie jest z serialami. Cieszą, ale to jak długo czasem musimy na nie czekać to kwestia do przemilczenia, jeśli nie chce się nadużywać słów powszechnie uznawanych za wulgarne.

Dlatego nastawcie się już teraz na to, że wciągnięci w serialowy wir, prędzej czy później przyjdzie Wam odpowiedzieć sobie na pytanie: czekać i oglądać nowe odcinki ulubionych seriali komfortowo, czy pochciwić się na nowość okrężną drogą.

Z uwagi na to, że nie lubię piracić, nie robię tego – warunkowo – jeśli nie muszę. Podobnie jest ze zmianą geolokalizacji. Jak nie muszę, nie korzystam z VPN. Jednak moja nadszarpnięta moralność i podwójne standardy dają co rusz o sobie znać. Tym samym z dwojga złego, jeśli istnieje tylko taka możliwość, kieruję raczej oczy ku drugiemu rozwiązaniu.

Mierzi mnie trochę dokładanie do kieszeni złodziejom, więc prędzej odpalę rozszerzenie w przeglądarce albo aplikację na telefonie, aniżeli sięgnę czeluści, gdzie wszystko jest za darmo i nic nikogo nie interesuje.

Zapewne zastanawiacie się, dlaczego bełkoczę w tym tekście bez większego ładu, zamiast wreszcie zabrać się za recenzję Cichego miejsca. Opowiem Wam o dwóch sytuacjach, gdzie było dwóch, a kiedy dłużej nad tym pomyśleć to nawet więcej winnych moich serialowych nieszczęść.

Pierwszy problem miałem ze Sposobem na morderstwoNetflix wypuszcza nowe sezony ze sporym opóźnieniem w porównaniu do czasu emisji w Stanach Zjednoczonych. Praktycznie cały sezon piraciłem ten serial. Nie dlatego, że jestem złym człowiekiem, złodziejem i wszystko, co najgorsze. Robiłem to z braku laku.

Mam problem z oglądaniem seriali anglojęzycznych, jeśli nie mają angielskich napisów. Zawsze coś mi umyka, a nie jestem wielkim fanem umykania. Napisy sprawiają, że rozumiem 90-95% tego, co twórcy chcieli widzom przekazać.

Jednak kiedy chciałem obejrzeć finał najnowszego sezonu, okazało się, że nie mogę, bo wersja z napisami zatkała się w odmętach wąskiego gardła sieci. Pomyślałem, że uderzę w Hulu. Jednak pierwszy raz serwis nie przyjął mojej karty. Na stronie stacji ABC, która emituje serial, również się nie dało, gdyż trzeba zweryfikować, iż jestem abonentem jednej z sieci telewizyjnych w Stanach Zjednoczonych. Tak to przynajmniej wygląda przy nowych odcinkach, ale starsze pozycje możecie oglądać bez większych przeszkód, jeśli zmienicie geolokalizację.

stacja telewizyjna abc
Nowości na stronie stacji ABC to gimnastyka, przy której można się połamać od kombinowania, więc odpuściłem (ABC)

Wtedy wpadłem na genialny w swej prostocie pomysł: obejrzeć Sposób na morderstwo na stronie internetowej kanadyjskiej stacji CTV, która puszcza wiele seriali z anten południowych sąsiadów. Praktycznie w tym samym czasie.

I tak się zaczęła moja zabawa z aplikacją mobilną i stroną internetową CTV, gdzie można oglądać wiele seriali online, z reklamami, ale za darmo. Napisy na stronie internetowej były przez jakiś czas mocno pochrzanione, gdyż wyskakiwały u góry ekranu, ale można było z powodzeniem przesyłać obraz z aplikacji mobilnej CTV GO na laptopa podłączonego do telewizora. Na szczęście teraz działa to o niebo lepiej i napisy są znowu na dole ekranu.

moda na sukces online
Życie jest za długie, żeby oglądać dobre seriale, więc postawiłem na Modę na sukces (CTV/CBS)

Nie będę Wam tłumaczył krok po kroku, jak korzystać z VPN, bo o tym już się opisałem, podając za przykład BBC iPlayer oraz DramaFever. Od tego czasu wiele się nie zmieniło.

To, co się zmieniło, to moje podejście. W tegoroczne święta (te ostatnie, te z jajkami) chciałem sam trochę świętować z Agentami T.A.R.C.Z.Y. na ShowMaksie. Na tej platformie streamingowej dniowe obsuwy to już tradycja, ale tym razem oczekiwanie było dłuższe. Najwidoczniej w firmie konsumowano kiełbasę i może nawet jakiś nabiał. Nie mi oceniać. Dlatego uruchomiłem stronę CTV, rozszerzenie Hola i odpaliłem kolejny raz serial wprost z Kanady. Obecnie praktycznie tylko Agentów na ShowMaksie śledzę i czekam na drugi sezon Opowieści podręcznej oraz Cloak and Dagger. Dobrze, że dają nam to za darmo na rok, bo inaczej sam kupiłbym sobie trochę tej kiełbasy, nabiału i zrelaksowałbym się przed Netflixem albo HBO GO.

ShowMax to taki Polsat XXI wieku więc się nie dziwuję wiele. Mogli to jakoś ogarnąć, ale wiadomo, że w różnych miejscach są rzeczy ważne i mniej ważne. Każdy przykłada do nich własną miarę. Mogę pisać wyłącznie ze swojego punktu widzenia i tutaj pozostaje tylko odnotować, iż rozrywka nie zna próżni. Nie ważne czy to święto, kac czy apokalipsa. Chcemy oglądać to, co lubimy jak najszybciej. Z jednej strony spoilery, z drugiej jeden seans goni drugi, a pogania je trzeci.

Netflixowi również za bardzo się nie dziwię, ale daleki jestem od usprawiedliwiania. Ponieważ brzydko robić smak czymś, czego długo nie będzie. Wiem, że wielu producentów sprzedaje seriale wraz z zakończeniem pełnego sezonu. Takie mają staromodne widzimisię i tego się trzymają. Jednak nie potrzebujemy takich pozorowanych akcji podtrzymywanych przez dystrybutorów treści w Polsce.

Tym samym w razie problemów zapraszam do wirtualnej Kanady!

To nie była reklama Kanady, bo CTV raczej nie lubi tego, że wbijam do nich przez VPN. W ten sposób oglądam nie tylko seriale amerykańskie, ale również brytyjskie i koreańskie. To raczej antyreklama tego, jak traktuje się naszych widzów. Bijcie się o nas streamingi drogie, bo wybierzemy lepszego, a jeśli nie będzie lepszego, pójdziemy drogą na skróty. Bez żalu.

Polub nas na Facebooku

horror ciche miejsce box office

Box office: CICHE MIEJSCE zdobywa serca i portfele widzów

ciche miejsce 2018 online recenzja film horror
7/10

CICHE MIEJSCE – recenzja horroru