the end of the f***ing world sezon drugi 2 recenzja serialu seial netflix
8/10
Recenzja drugiego sezonu serialu The End of the F***ing World (Netflix)
in ,

SUPER!SUPER! LOLLOL SZOKSZOK SMUTNESMUTNE OkropneOkropne

The End of the F***ing World – sezon 2 – recenzja serialu

Będą spoilery, bo j***e love story musi trwać ku uciesze widzów, którzy w swoim sadyzmie pokochali, gdy w życiu Alyssy i Jamesa rzeczy się p***ą. Tym samym The End of the F***ing World wróciło z drugim sezonem i nasza para ma przynajmniej równie p***e, co poprzednio.

https://www.youtube.com/watch?v=8XvFO83LXBE

The End of the F***ing World to ciągle p***a historia o równie p***j miłości. Wszyscy ruszyli do przodu, ale jakby stoją w tym samym bagnie p***j beznadziei. Nikt nie jest szczęśliwy i nic nie zapowiada, że rzeczy pójdą w dobrym kierunku. Alyssa przeniosła się z matką na zabitą dechami wieś, gdzie oświadczyła się okolicznemu burakowi i szykuje się do ślubu. W tym samym czasie Bonnie, życiowy przegryw, która podkochiwała się w profesorze zamordowanym przez Alyssę i Jamesa, pragnie zemsty na tych, którzy z***i jej mężczyznę. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja jest dosyć c***a.

James przeżył, chociaż długo do siebie dochodził. Mimo tego, w jak p***ą historię się wpakował z Alyssą, to ciągnie go do dziewczyny. Jednak ich ponowne spotkanie jest dosyć problematyczne. Matka Alyssy odwołała się do jego zdrowego rozsądku i za jej namową nawymyślał dziewczynie w liście, by nie r***ć dalej jej życia. Jednak uczucia uczuciami, więc młodzieniec rusza za swoją lubą, bo ma powody sądzić, iż jest ona w k***m niebezpieczeństwie. Bonnie i Clyde ery Netflixa nie mają pojęcia, że spotykają swój jednoosobowy pluton egzekucyjny. Rzeczy robią się bardzo niebezpieczne, a uczucie zagrożenia towarzyszy nam niemal od początku do samego końca sezonu.

Chociaż wraz z pierwszym sezonem materiał źródłowy z komiksu niemal całkowicie się wyczerpał, to The End of the F***ing World trwa i to trwa w świetnym stylu.

The End of the F***ing World recenzja serialu
The End of the F***ing World (Netflix)

Bohaterzy ciągle p***ą sobie życia i rzadko zmieniają ubrania. I chociaż najprawdopodobniej k***o od nich capi, to wciąż mają się ku sobie. Jakkolwiek nadal są pogubieni, tkwią w uczuciu nieprzemijającej beznadziei, ale powoli dojrzewają i dochodzą do siebie – i ku sobie – w dosyć p***y sposób.

Charlie Covell świetnie zrozumiała historię i bohaterów, którym życie dał Charles Forsman w powieści graficznej. Z przytupem maszeruje dalej, nie zapominając, kim są Alyssa i James, jednocześnie tworząc zupełnie nowy rozdział w ich życiu, który w najmniejszy sposób nie wydał mi się wykrzywiony czy słabszy od tego, co czytałem na kartach komiksu i widziałem w poprzedniej odsłonie serialu. Momentami nawet bawiłem się lepiej, a sama historia wydaje się chwilami nieco inteligentniejsza, bardziej skupia się na psychologii i uczuciach dwójki p***ch nastolatków wchodzących w dorosłe życie – bez wizji na to, jak to życie będzie wyglądało i bez oszałamiających perspektyw. Wydają się totalnie s***i, ale przynajmniej mają siebie. Ze wszystkimi zaletami i wadami tego związku.

Chociaż prawdopodobnie trzeciego sezonu nie będzie, przynajmniej nie z tą scenarzystką, która zarzeka się, iż nie ma zamiaru pisać kontynuacji, to cieszę się, iż w drugim skupiła się przede wszystkim na Alyssie. Świetnie czuje dziewczynę, napisała jej oszczędne, ale przecudowne, siarczyste i nostalgiczne kwestie, a wcielająca się w nią Jessica Barden nadal jest bezbłędna w portretowaniu pogubionej bohaterki. Niestety nieco traci na tym James, który momentami jest wyłącznie kwiatkiem do kożucha, który także ma swoje momenty, ale stanowi głównie tło dla Alyssy.

Jest taka scena w siódmym odcinku drugiego sezonu The End of the F***ing World, podczas której dzieje się coś naprawdę okropnego.

The End of the F***ing World serial netflixa
The End of the F***ing World (Netflix)

Przez moment było mi przez nią k***o przykro. Okazało się, że chociaż od ponad roku tych bohaterów nie widziałem, to szybko się do nich na nowo przywiązałem. I kiedy stała im się krzywda, poczułem wewnętrzny ból, bo pomimo całego p***a i pogubienia, które ze sobą reprezentują, mocno im kibicowałem od początku do końca. A to już poniekąd wygrana dla twórców, by wzbudzić w widzu takie uczucie. Tak bardzo ich polubiłem, że mam nadzieję, iż coś jeszcze im się z***e i zobaczymy ich raz jeszcze na ekranie.

Z kolei od strony realizacyjnej to jeszcze więcej tego, co pokochaliśmy w pierwszym sezonie. Świetne zdjęcia, świetne i szybkie prowadzeni narracji i prześwietna muzyka, która została ze mną już po seansie. Ostatecznie to ciągle ta sama mocno pochrzaniona historia o miłości, która trwa mimo wszystko, a w której śmiejemy się przez łzy smutku. Fanów jedynki namawiać nie muszę do drugiego sezonu; tych, których odrzucił pierwszy, namawiać nie mam zamiaru; a osoby, które serialu jeszcze nie rozpoczęły, uprzejmie pytam: na co Wy, k***, jeszcze czekacie?!?

Serial The End of the F***ing World w serwisie Netflix >>

Dodaj nas do ulubionych

Jeśli chcecie być na bieżąco, możecie śledzić nasz Facebook, Twitter, Reddit bądź Instagram. Zachęcamy również do subskrypcji naszego kanału RSS na Feedly lub Google News. Piszcie na [email protected], gdybyście mieli jakieś pytania lub sugestie.

Recenzja serialu The End of the F***ing World (sezon 2) (Wielka Brytania: Channel 4, All 4; Polska: Netflix)
8/10
8/10

Werdykt

F***ing dobre!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Napisał Dariusz Filipek

Redaktor naczelny. Przez lata nieszczęśliwie związany z e-commerce. Ogląda, czyta, słucha, pisze, rysuje, ale nie zatańczy. Publikował na łamach serwisów różnych i różniastych.

Nasi chłopcy recenzja serialu serial hbo go
9/10

Nasi chłopcy (Our Boys) – sezon 1 – recenzja serialu

Terminator: Mroczne przeznaczenie recenzja filmu
5/10

Terminator: Mroczne przeznaczenie (Terminator: Dark Fate) – recenzja filmu