Vikings: Valhalla serial Netflix
Netflix nabył prawa do serialu Vikings: Valhalla (MGM Television)
in

SUPER!SUPER!

Vikings: Valhalla to będą kanistry z krwią, bo to Netflix pokaże spin-off Wikingów

Serialowa saga Wikingów będzie kontynuowana na Netfliksie. Serwis sypnął groszem na spin-off popularnego serialu, który będzie się nazywał Vikings: Valhalla.

Wikingowie wyczerpali się w obecnej formie, gdyż widowisko oparte na kanwie historycznych wydarzeń miało ograniczoną ilość tematów do poruszenia. Jednak Deadline poinformował, że Netflix zamówił 24 odcinki spin-offu Vikings: Valhalla. Serwis prawa do produkcji nabył od twórcy oryginalnej serii Michaela Hirsta i studia MGM Television, którzy otoczą nowe widowisko pieczą producencką. Scenarzystą i producentem wykonawczym został Jeb Stuart – scenarzysta Szklanej pułapki, W słusznej sprawie czy Ściganego, więc to łebski facet i pewnik jakości.

Hirst przed Wikingami tworzył takie seriale jak Camelot czy Dynastia Tudorów, a przed nim miniserial The Beatles, który opowie o pewnej grupie muzycznej, o której pewnie przynajmniej część z Was słyszała.

Netflix przelicytował innych starających się o prawa do Vikings: Valhalla.

Aczkolwiek pierwszym wyborem była dotychczasowa antena. Jednak zanim przedstawiciele MGM Television dogadali się z decydentami z History, w międzyczasie do gry wszedł Netflix, który wysupłał więcej grosza ze swoich głębokich kieszeni.

Netflix nie był jedynym graczem, który starał się o prawa do serialu. MGM Television licytował widowisko z trzema głównymi graczami streamingowymi, więc oprócz Netflixa na pewno byli to Amazon Prime Video i Hulu albo HBO. W końcu Apple TV+ postawiło pewne granice, co do mocniejszych treści, a Disney+ jest tak grzeczny, że pomimo tego, iż serwis jest niedługo po premierze, to już zdołał zagłaskać do kości niejednego kociaka.

Zaprezentowanie serialu na międzynarodowej antenie streamingowej, dodatkowo nieograniczonej restrykcjami wiekowymi, to dobry sygnał dla widzów, bo chociaż już Wikingowie byli krwawi i dosyć nadzy, to twórcy Vikings: Valhalla będą mogli jeszcze mocniej poluzować kanistry ze sztuczną krwią i jednocześnie zaoszczędzić na garderobie.

Vikings: Valhalla rozpocznie się 100 lat po zakończeniu oryginalnej serii, tym samym możemy liczyć na faktycznie świeży start.

Deadline już w styczniu informował, iż serial kanadyjskiego kanału History zakończy się wraz z ostatnim odcinkiem 6. sezonu. Właśnie wtedy pojawiły się pierwsze informacje, iż Wikingowie mogą wrócić, ale z zupełnie nową historią i pod okiem Stuarta, który miał być pierwszym wyborem Hirsta.

Vikings: Valhalla zapowiada wszystko to, za co fani uwielbiają franczyzę: tętniące serce, niepowstrzymaną akcję zakorzenioną w bogatych postaciach i dramatyczną opowieść, która rzuca światło na rodzinę, lojalność i moc” – powiedział Channing Dungey, wiceprezes Netflixa w dziale produkcji oryginalnych.

Podobnie jak Wikingowie również Vikings: Valhalla będzie kręcone w Irlandii.

24 zamówione odcinki Vikings: Valhalla będą podzielone najpewniej na dwa lub trzy sezony.

Wskazuje to standardowa liczba odcinków w serwisie Netflix, która obecnie najczęściej oscyluje w okolicy od 8 do 10 na sezon. Od czwartego sezonu Wikingowie dostawali po 20 odcinków na sezon, które były dzielone na dwa 10-odcinkowe półsezony.

Ponadto Netflix będzie się starał uzyskać prawa do nadawania pierwszych Wikingów na całym świecie, bo chociażby w Stanach Zjednoczonych serial jest dostępny na Hulu i Amazon Prime Video.

Wikingowie byli bardzo ważnym widowiskiem dla MGM Television i mówi się, iż zamówienie pierwszego sezonu uratowało MGM przed kolejną katastrofą finansową. Od tamtego czasu producenckie studio telewizyjne zbudowało pokaźne portfolio bardzo dobrze odbieranych seriali – od Opowieści podręcznej po Fargo.

Oglądaj serial Wikingowie w serwisie Netflix >>

Co o tym myślisz? Daj znać w komentarzu. Nie zapomnij polubić nas na Facebooku i dodać do RSS lub bezpośrednio na Feedly. Jesteśmy także na Twitterze i Wykopie. Możesz również wesprzeć nas przez PayPal i zaproponować własny temat.

Polub nas na FB

RoboCop Returns film

RoboCop Returns, czyli jeszcze poleje się olej i krew!

disney+

Tyle harmidru o ten Disney+, a nie ma czego tam oglądać