wandavision recenzja serial disney plus
7/10
Recenzja serialu "WandaVision"
in ,

SUPER!SUPER!

“WandaVision” – sezon 1 – recenzja serialu

Marvel Studios z przytupem wkroczyło w świat seriali i dzięki “WandaVision” udowodniono, że tytuł najmocniejszej marki w świecie popkultury jest tutaj nieprzypadkowy.

Pierwsze minuty “WandaVision” sprawiły, że nieco zdębiałem. Chociaż nieszczególnie wzbraniałem się przed przedpremierowymi informacjami o serialu i część donosów chłonąłem praktycznie organicznie, to nie do końca wierzyłem, że produkcja będzie stylistycznym patchworkiem, łączącym typową filmową narrację Marvela z niemal równie typowym telewizyjnym sitcomem sprzed dziesiątek lat. Zwiastuny mówiły, że coś jest na rzeczy, ale nawet one nieszczególnie mnie przekonywały, bo już nieraz okazywało się, że zapowiedzi widowisk Marvel Studios reklamowały rzeczy, które ostatecznie do filmów nie trafiały lub miały marginalne znaczenie.

Taka zabawa formułą wydawała mi się zbyt nonsensowna, żeby w ten sposób dłużej opowiadać historię o superbohaterach, których znamy z wypełnionych akcją filmów, chociaż fantastycznych, to dosyć mocno ugruntowanych w rzeczywistości. Miałem wrażenie, że komediowa narracja będzie nas nawiedzała przez moment, a serial szybko ruszy w kierunku dramatów, spisków i przygód.

WandaVision
“WandaVision” to rodzinny interes… Tfu, serial.

Mój błąd. Serial na poważnie połączył sitcom z widowiskiem superbohaterskim. I trwa to dosyć długo. Dosłownie na moment przed finałem zaczyna się prawdziwa akcja i fabuła, która zamiast fikuśnie rechotać, przybiera na spektakularności i chwyta za serce dramatyzmem.

Jednak zanim do tego doszło, obserwowałem jak Wanda Maximoff i Vision bawią się w dom.

Avengersowi kochankowie, którzy poznali się podczas wydarzeń znanych z filmu “Avengers: Czas Ultrona”, wylądowali w serialu komediowym. Na ulicach miasteczka Westview prowadzą życie, jakie prowadzono przed dekadami. Ona gotuje, on chodzi do pracy, śpią w osobnych łóżkach, a świat, który ich otacza, jest czarnobiały. Jak to superbohaterzy starej daty, ukrywają przed sąsiadami swoje nadludzkie zdolności i toczą sielskie życie. Szaleństwo.

Jednak z odcinka na odcinek rzeczy się trawestują. Świat wokół nich nabiera barw, a pudełkową telewizję zastępuje coraz szersza panorama, gdy dynamicznie zmieniają się czasy wokół nich. Coraz wyraźniej widać, że coś jest mocno nie tak z miejscem, w którym toczy się clou akcji “WandaVision”. Nam pozostaje obserwować całe to szaleństwo i z zaciekawieniem oczekiwać odpowiedzi na najważniejsze z postawionych pytań, czyli: co u licha dzieje się z Wandą? Bohaterka sprawia wrażenie dosyć niestabilnej psychicznie.

WandaVision serial
W każdej rodzinie zdarzają się mniejsze lub większe sprzeczki.

Jednocześnie od czasu do czasu dane jest nam zajrzeć poza Westview. Dowiadujemy się, że miasteczko zostało odcięte od reszty świata i najpewniej odpowiada za to Wanda. Do akcji wkracza Monica Rambeau ze SWORD oraz Jimmy Woo ze FBI. Podobnie jak widzowie, oni również stawiają sobie pytanie, co się u licha dzieje z Wandą i jak to możliwe, że Vision, który zginął podczas najazdu Thanosa na Ziemię w “Avengers: Wojna bez granic”, żyje i wiele wskazuje na to, że ma się całkiem nieźle i wygląda wręcz kwitnąco.

Szybko doszedłem do wniosku, że siłą narracji i motorem napędowym fabuły serialu jest stawianie pytań, na które widz łaknie odpowiedzi.

To zagranie scenopisarskie stare jak świat i tak proste, że momentami wręcz prostackie. Tutaj działa niemal idealnie. Tematów do rozwikłania jest sporo – jedne szybko znajdują odpowiedź, inne trwają z nami do finału, a w międzyczasie ciągle stawiane są kolejne pytania. Niestety nie wszystkie odpowiedzi są mądre, niektóre nie są satysfakcjonujące, a inne dosyć oczywiste.

Jednak podobało mi się wytłumaczenie tego, co i dlaczego stało się w Westview. To ma wiele wspólnego z przeszłością bohaterów “WandaVision”. Uzasadnienie sprawiło, że lepiej poznałem Wandę – stała się bardziej ludzką postacią. Chociaż ma nadprzyrodzone zdolności, to pozostaje kobietą z krwi i kości, która musi mierzyć się każdego dnia ze swoimi traumami.

WandaVision recenzja
To sąsiadka z tych, którą lepiej omijać z daleka

Tutaj wielkie brawa należą się Elizabeth Olsen. Aktorka świetnie poradziła sobie zarówno ze wszystkimi dziwactwami, które wyszły z pokoju scenarzystów, jak i umiejętnie pokazała Wandę nieszczędzoną przez życie.

Właściwie nie ma tutaj słabych ról. Również Paul Bettany wcielający się w Visiona, z wyczuciem oddał dziwaczność swojego bohatera, jak i niepewność, która towarzyszyła mu w Westview.

Niemniej dla mnie największym zaskoczeniem i cichą gwiazdą całego zamieszania jest Teyonah Parris, która wcieliła się w dorosłą Monicę Rambeau. Jej młodszą wersję widzieliście już w filmie “Kapitan Marvel”. Żeby nie psuć Wam zabawy, napisze tylko, że wypadła świetnie. I dodam, iż czuję leciutki niedosyt, że nie oddano jej więcej miejsca w finałowym zamieszaniu. Jakkolwiek tę bohaterkę jeszcze na ekranie zobaczymy i najpewniej będzie miała większe pole do popisu w przyszłości.

“WandaVision” to serial rozrywkowy i wciągający, ale niestety niektóre pomysły były zwyczajnie denne.

Transmitowanie serialu z Wandą, Visionem i spółką poza Westview było skrajnym dziwactwem, licho umotywowanym. Również część akcji, która rozgrywała się w sitcomie, została rozciągnięta niemiłosiernie i przegapiono moment, w którym ta część narracji stała się zbyteczna i zwyczajnie nudna. Motyw ten tak rozdymano, że idealnie oddaje to, czym jest przerost formy nad treścią. Miałem wrażenie, że odebrałbym serial lepiej, gdyby zbito go w sześć odcinków i wycięto kilka elementów. Oprócz tego wkręcanie w historię motywów, które były niezbyt subtelnym puszczeniem oka do fanów, nie zawsze się sprawdzało.

WandaVision Disney Plus
Westview zdecydowanie nie jest najspokojniejszym miasteczkiem na świecie.

Ponadto “WandaVision” jest serialem niezrozumiałym dla osób, które nie śledzą z nabożnością filmów Marvela. W przypadku produkcji z dużego ekranu ten problem również się pojawia, ale tutaj jest wręcz skrajny. Napakowano tak wiele wątków, z tak wielu filmów, że ogarnięcie tego i ułożenie w sensowną całość przez osobę, która nie widziała niektórych filmów poprzedzających serial, jest niemożliwe. To chyba największy minus serialu, który ostatecznie fabularnie nie stoi na własnych nogach.

To produkcja, która jest nie tylko przystankiem pomiędzy kolejnymi filmami, ile wręcz przecinkiem pomiędzy “Avengers: Koniec gry”, “Spider-Man: Daleko od domu”, “Doktorem Strangem” czy “Kapitan Marvel”, a filmami “Spider-Man: No Way Home”, “Doctor Strange in the Multiverse of Madness”, “Kapitan Marvel 2” czy serialem “Secret Invasion”. Twórcy próbowali niektórym wątkom nadawać zrozumiałości – odwoływali się bezpośrednio do wydarzeń z poprzednich filmów, ale nie na tyle, abyście podczas seansu utrzymali obok siebie drugą połówkę, która z filmami Marvela jest na bakier.

Mam nieodparte wrażenie, że “WandaVision” to serial, który mógłby być świetnym filmem, gdyby wyrzucić z widowiska część zbędnego materiału i spuścić z odjazdowego sitcomowego tonu, który momentami był przytłaczający.

To serial rozmachem i fabułą w pełni oddający to, czym są pozostałe produkcje Marvel Studios. W tym przypadku nie ma miejsca na dociekanie czy serial jest częścią świata, który narodził się w 2008 roku wraz z premierami filmów “Incredible Hulk” oraz “Iron Man”, czy też kolejnym “Daredevilem”, gdzie największym elementem łączącym był wycinek prasowy o wydarzeniach z “Avengers”, które wstrząsnęły Nowym Jorkiem.

To nie jest do końca tak, że Marvel Studios wcześniej nie miało niczego wspólnego ze serialami. Chociaż dziś prezes firmy, Kevin Feige, nieco zaklina rzeczywistość i odcina się od rzeczy, które tworzono w ramach praktycznie niedziałającego już Marvel Television, to ciężko nie wrócić do “Agentki Carter”, w której produkcję zaangażowano wielu filmowych twórców związanych wówczas z Marvel Studios. Przynajmniej w przypadku pierwszego sezonu, który wyszedł całkiem zgrabnie.

WandaVision Marvel Studios
Superbohaterzy w dziwacznych kostiumach? Proszę bardzo.

Odcinanie się od przeszłości, na którą Feige nierzadko nie miał wielkiego, a czasami żadnego wpływu, jest dosyć zrozumiałe. Większość produkcji z logiem Marvela, które zostały zrealizowane dla ABC, Freeform, Hulu czy Netflixa, to były widowiska słabe, niektóre znośne, a zaledwie kilka z nich zasługuje na miano dobrych.

“WandaVision” to Marvel Cinematic Universe pełną gębą i z filmowym budżetem, który naprawdę na ekranie widać.

Tutaj Feige pokazał, że z pełną kontrolą i zasilony gotówką, potrafi stworzyć niezwykle rozrywkową telewizję i zapewne od tego serialu nigdy się nie odetnie. Dostaliśmy opowieść tak napakowaną efektami specjalnymi, że gdyby ją pokazać na dużym ekranie, to widz zdecydowanie odnalazłby tutaj kinowe doświadczenie, wcześniej serwowane nam w filmach o Kapitanie Ameryce, Iron Manie czy Spider-Manie. Więcej – finałowy odcinek przyćmiewa spektakularnością niektóre filmy Marvela. Tym samym egzamin z rozrywkowości serial zdał na piątkę.

WandaVision Disney+
Monica jeszcze wróci. Tego możecie być pewni.

“WandaVision” to produkcja nieidealna, ale wciągająca, stylistycznie nietypowa, a jednocześnie widowiskowa. Widzowie, którzy filmy Marvela znają i lubią, niech się nie zastanawiają nawet przez moment i zamkną aplikację Netflixa, aby czym prędzej przełączyć się na Disney Plus. Ci, którzy są z tymi produkcjami na bakier, niech najpierw nadrobią filmy, a później zabiorą się za przygody Wandy i Visiona. Wyszło nieźle, ale mogło być o wiele lepiej.

Oglądaj serial “WandaVision” w serwisie Disney Plus ▶

Dodaj nas do ulubionych

Jeśli chcecie być na bieżąco, możecie śledzić nasz Facebook, Twitter bądź Instagram. Zachęcamy też do subskrypcji naszego kanału RSS na Feedly lub Google News. Napisz na [email protected], jeśli masz jakieś uwagi.

Recenzja serialu "WandaVision"
7/10
7/10

Werdykt

“WandaVision” to świetna rozrywka, ale serial jest niezrozumiały dla nowych widzów i przez większość czasu jest przerostem formy nad treścią. Ponadto zbyt długo brodzi w sitcomie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

5 komentarze

Alamo Drafthouse Cinema

Koronawirus dalej niszczy kina. Sieć kinowa Alamo Drafthouse Cinema ogłasza upadłość. Nowy właściciel zapowiada restrukturyzację

disney + plus 100

Disney+ ma 100 milionów subskrybentów. Disney goni Netflix jak burza